5 czerwca 2009

Spotkali się prezesi...

i wymyślili coś takiego:

- podczas całego spotkania na boisku musi przebywać jeden zawodnik posiadający obywatelstwo polskie oraz dodatkowo w II i III kwarcie drugi zawodnik posiadający obywatelstwo polskie urodzony w roku 1986 lub później.
Co to może oznaczać?

- poziom gry spadnie także w trzecich kwartach
- Bartosz Bochno w ostatnim finale PLK przegrywał Turowowi tylko jedną kwartę- teraz może przegrywać już dwie.
- kluby będą sobie podkupywały najlepszych młodzieżowców, już sprawdzonych w rozgrywkach i nimi wypełniać zalecenia przepisu. Nie będzie to jednak żadna pomoc dla nowych młodych zawodników.
- dobrzy gracze spoza limitu wiekowego, nie będą mogli grać, bo na ich pozycjach pańszczyznę odrabiać będą chłopcy urodzeni po 1986r.
- młodzi gracze "poproszą" o jeszcze wyższe płace- przecież teraz będą grali więcej.
- co najczęściej robi dobrze opłacany młodzieżowiec na boisku? Stara się nie przeszkadzać kolegą w rozgrywaniu piłki. I jak on w tym czasie rozwija się koszykarsko?
- A może odkryjemy nowych Waczyńskich, pozwolimy się rozwinąć Zamojskim i Kikowskim? Obawiam się jednak, że jest ich bardzo, bardzo mało.

Podsumowując, liczba i czas gry młodych graczy w PLK nic nie znaczy- należy najpierw poprawić system szkolenia obejmujący jak najmłodsze dzieci.

Polecam też artykuł Łukasza Ceglińskiego poruszający kwestię młodzieżowców.

0 komentarze:

Prześlij komentarz